piątek, 18 października 2013

Regeneracja od PILOMAX.

Witajcie!

Dzisiaj wpis dość późno ale będą same konkrety. Przedstawię Wam Moi Mili Maseczkę Regeneracyjną do włosów jasnych farbowanych i po dekoloryzacji od firmy PILOMAX, którą zapewne wszystkie dobrze znacie:)


Opis producenta:
Krok drugi Kuracji Regenerującej. Przeznaczona do włosów zniszczonych - łamliwych, szorstkich i sztywnych. Odbudowuje uszkodzone włosy, silnie je nawilża, pogrubia i wygładza. Zapobiega łamliwości i rozdwajaniu włosów oraz ogranicza ich wypadanie. Wydobywa głębię koloru i nadaje włosom zdrowy połysk. Efekt: doskonale odżywione, nawilżone i wygładzone włosy o lśniącym kolorze bez skłonności do wypadania. 


Moja opinia:

Szczerze się Wam przyznam, że nie za bardzo lubię stosować maski do włosów, ponieważ trzeba je chwile trzymać na włosach żeby zadziałały i zwyczajnie mam lenia bądź brakuje mi czasu. Ale byłam bardzo ciekawa tej maseczki gdyż czytałam recenzje na innych blogach i dziewczyny sobie je chwaliły. Dlatego zmobilizowałam się i zaczęłam testowanie:) Moje włosy nie były aż tak bardzo zniszczone ale postanowiłam poddać je regeneracji z powodu ich łamania i uczucia szorstkości w dotyku. Po zakończonej kuracji moje włoski nabrały "energii", były takie mięciutkie, nawilżone i przestały tak bardzo się łamać. Dodatkowo mój kolor ( bo włosy farbuję) nabrał blasku:) A jak pięknie delikatnie pachniały po każdym użyciu maseczki. Efekt ten nie utrzymywał się bardzo długo ale najważniejsze dla mnie było to że moje włoski po ciągłym farbowaniu nabrały sił:)Efekt końcowy widać jeszcze przez długi czas po regeneracji. Co do samego produktu jest to cytrynowa kremowa konsystencja zamknięta w prostej tubce ( szkoda że nie w atomizerze, byłaby jeszcze praktyczniejsza w użyciu:) Cóż wiecej mogę dodać... jedynie tyle, że która z Was jeszcze jej nie miała a boryka się ze zniszczonymi włosami lub brak im blasku to bardzo polecam!:) Gwarantuję, że firma PILOMAX Was nie zawiedzie Moje Drogie;)  



A to moje dwa prezenty, które otrzymałam od firmy i dzięki nim lepiej i przyjemniej mi się maseczkę testowało:) grzebyczek i turban.



A tutaj maseczka już na włoskach:)



Na koniec turbanik aby maseczka wchłonęła się we włosy a one same nie przeszkadzały podczas 10 minutowej kuracji.


Plusy:
- przyjemna kremowa konsystencja nie za rzadka,
- włosy po kuracji nawilżone i zregenerowane,
- maseczka dodaje włosom blasku,
- efekt utrzymuje się przez długi czas,
- włosy mniej się łamią,
- opakowanie wizualnie proste i praktyczne.


Produkt zawiera 70 ml.
Produkt otrzymałam do testów za darmo, ale fakt ten nie wpłynął na moją opinię.
Pozdrawiam:)



11 komentarzy:

  1. jeszcze jej nie stosowałąm.. ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jeśli Twoje włoski potrzebują regeneracji to nie zwlekaj;)

      Usuń
  2. Też właśnie postanowiłam się zabrać za moje kudełki :) Mała regeneracja na pewno im nie zaszkodzi ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. ja właśnie dzisiaj mam zamiar użyć tej maski i powiem szczerze, że po Twojej opinii mam ochotę już teraz lecieć pod prysznic:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he to na nic nie czekaj tylko zabieraj się za włoski:)

      Usuń
  4. fajny post:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/10/spotkanie-ze-sklepem-voguec.html
    obserwuje
    klikniesz w napis vogue w poście? Dzieki!;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) jasne że kliknę i oczywiście również obserwuję;)

      Usuń
  5. miałam tą maseczkę i była bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo sobie cenię maseczki Pilomax :)

    OdpowiedzUsuń